Repremiera filmu: marzec 2026
Film dostępny w odrestaurowanej wersji 4K.
“Viridiana” – arcydzieło zakazane przez Watykan. Jeden z największych skandali w dziejach kina wraca po ponad 50-latach do polskich kin w odrestaurowanej wersji 4K.
Viridiana, młoda nowicjuszka, przyjeżdża do posiadłości swojego wuja, tuż przed złożeniem ślubów zakonnych. Mężczyzna, zafascynowany jej podobieństwem do zmarłej żony, podejmuje próbę jej uwiedzenia. Po śmierci wuja Viridiana postanawia poświęcić się pomocy ubogim, ale jej idealistyczne plany zderzają się z brutalną rzeczywistością.
„Viridiana” (1961) Luisa Buñuela powstała w Hiszpanii pod rządami generała Franco, co samo w sobie było niezwykłe, biorąc pod uwagę krytyczny i prowokacyjny charakter filmu. Produkcja została dofinansowana przez hiszpańskie władze, które nie zorientowały się w jej antyklerykalnym i subwersywnym przesłaniu. Film zdobył Złotą Palmę na Festiwalu w Cannes, lecz hiszpański rząd potępił dzieło i zakazał jego dystrybucji. Watykan opublikował ostrą krytykę filmu, zarzucając mu bluźnierstwo i demoralizację. „Viridiana” została wprawdzie zakazana w Hiszpanii, lecz zdobyła uznanie na świecie jako jedno z najważniejszych dzieł Buñuela, ukazujące hipokryzję religii i społeczne nierówności. Skandal tylko umocnił jej status jako przełomowego filmu w historii kina.
W przeprowadzonej przez magazyn filmowy „Caimán Cuadernos de Cine” w 2016 roku ankiecie, aż 227 ekspertów na 350 uznało „Viridianę” za najlepszy hiszpański film wszech czasów.
Reżyseria: Luis Buñuel
Scenariusz: Luis Buñuel, Julio Alejandro
Zdjęcia: José F. Aguayo
Montaż: Pedro del Rey
Opracowanie muzyki: Gustavo Pittaluga
Scenografia: Francisco Canet
Produkcja: Uninci S.A., Gustavo Alatriste P.C. De Mexico









Dominika Zielińska
Canneński skandal, czyli o drodze krzyżowej Viridiany
Najbardziej odrażający film, jaki można sobie wyobrazić, wytwór rozgorączkowanego umysłu – tak o Viridianie Luisa Buñuela pisano w watykańskim czasopiśmie „L’Osservatore Romano”. W 1961 roku, czyli dwa lata po premierze jego Nazarina, który doczekał się uznania przez Stolicę Apostolską, światło dzienne ujrzał film, który spędził sen z powiek kościelnym hierarchom. Obraz, który okazał się zarówno największym sukcesem, jak i przekleństwem hiszpańskiego surrealisty i na szesnaście lat zniknął ze świadomości jego rodaków.
Pod koniec szóstej dekady Buñuel, który od dwudziestu lat przebywał na emigracji za oceanem, dał się namówić na przyjazd do kraju i współpracę z hiszpańskimi producentami. Do ojczyzny ściągnęli go Juan Antonio Bardem i Ricardo Muñoz Suay, wielcy filmowi dysydenci i współzałożyciele wytwórni UNINCI. Paradoksalnie warunki do powrotu wyklętego reżysera miały być bardziej sprzyjające niż się spodziewano – władze dość szybko zaaprobowały pomysł przyjazdu jego ekipy filmowej. Zgoda przedstawicieli reżimu na projekt twórcy równie niepokornego (choć odrębnego artystycznie i ideowo), jak Bardem, była dla frankistów szansą na stworzenie kolejnej propagandowej wizytówki – podobnie jak przy okazji realizacji Śmierci rowerzysty (1955, reż. J. A. Bardem), mieli szansę „pochwalić się” za granicą swoją otwartością na kino autorskie niekoniecznie zgodne z ideałami narodowego katolicyzmu. Działania te wpisywały się wówczas w polityczną narrację przełomu lat 50. i 60., kiedy to rozpoczynał się umownie etap „nowego otarcia” kraju wyznaczanego przez stopniowy rozwój gospodarczo-technologiczny, promocję turystyki i wymianę międzykulturową.
W ten sposób Viridiana zyskała dwóch hiszpańskich producentów – UNINCI i Films 59 pod kierownictwem Perego Portabelli. Dołożono jednak wszelkich starań, żeby władze frankistowskie nie dowiedziały się o podpisanych umowach finansowo-koordynacyjnych z producentem meksykańskim, Gustavem Alatriste. Bo to właśnie on był głównym finansującym produkcję i do niego, a nie do Hiszpanów, miały należeć prawa dystrybucyjne. Oficjalnie jednak cały proces realizacyjno-produkcyjny oraz spotkania z cenzorami przebiegać miały pod sztandarem hiszpańskich wytwórni. Cel takich działań był oczywisty – zabezpieczyć produkcję na wypadek (wielce prawdopodobnych jeśli nie pewnych) późniejszych konfliktów z władzą.
Scenariusz filmu, zaakceptowany wstępnie przez cenzorów, rozpisany został z pominięciem co bardziej uszczypliwych wypowiedzi i niepoprawnych politycznie wątków. Dlatego opiniodawcy nakazali zmienić w nim jedynie zakończenie, które jednak w nowej wersji było nie mniej prowokacyjne, i które finalnie bardziej przypadło Buñuelowi do gustu. Mimo zielonego światła ze strony władz, realizacja przebiegała pod kontrolą cenzorów, którzy wielokrotnie „odwiedzali” plan zdjęciowy. W tych niełatwych warunkach pracy filmowcy za kluczowy cel postawili sobie nie dopuścić, by w ręce frankistów trafiła ostateczna wersja filmu, którą w pierwszej kolejności miała zobaczyć publiczność festiwalu w Cannes. Tak też się stało. Kopia, którą cenzorzy otrzymali do oceny, posiadała wgraną ścieżkę dźwiękową z dialogami, ale pozbawioną muzyki, która odgrywa w filmie ważną, jeśli nie jedną z kluczowych ról. Właściwa wersja powstawała zaś poza Hiszpanią, na stole montażowym w Paryżu, skąd Viridiana trafiła bezpośrednio na festiwal i została zaprezentowana 17 maja 1961 roku (zawczasu także, jeszcze przed premierą, negatywy wywiózł do Francji syna reżysera – Juan Luis, pod pretekstem podróży w towarzystwie ekipy torreadorów). Dyrekcja festiwalu udzieliła zgody na udział filmu w konkursie głównym bez uprzedniego obejrzenia go, mając jednak zaufanie do Buñuela jako bywalca Cannes i zdobywcy dwóch nagród (za Zapomnianych (1951) i Nazarina (1959)). Viridianę, wyświetloną w ostatnim dniu festiwalu, nagrodzono Złotą Plamą, ex aequo z francuskim filmem Tak długa nieobecność Henriego Colpiego.
Na reakcję sprzeciwu wobec tego werdyktu nie trzeba było długo czekać. Papiestwo ostro potępiło film Hiszpana. W „L’Osservatore Romano” pojawiły się dwa artykuły dotyczące „haniebnej” wygranej Viridiany. „Nie ma wątpliwości, że film Colpiego zasługiwał na Złotą Palmę, ale przyznanie jej ex aequo Viridianie to czysta niesprawiedliwość i absurd. Film Buñuela – wobec intymnej głębi i duchowych wartości dzieła Colpiego – oferuje jedynie przesadny estetyzm, pretensjonalność, anachroniczne symbole, bluźnierstwo i erotyzm […]” – czytamy w numerze z 21 maja 1961 roku. W ślad za Stolicą Apostolską poszła ojczyzna reżysera – frankistowska Hiszpania powiązana z nią konkordatem od 1953 roku: odwołano ówczesnego dyrektora generalnego ds. kinematografii – Joségo Muñoza Fontána, mediom publicznym zakazano (bezskutecznie) informowania o festiwalowym zwycięstwie Viridiany, uniemożliwiono wprowadzenia filmu na hiszpańskie ekrany, zażądano zniszczenia dostępnych kopii filmu a samego Buñuela (ponownie i bez większego zaskoczenia) okrzyknięto persona non grata. Jesús Suevos, falangista i nowo powołany dyrektor generalny ds. kinematografii, nałożył także sankcje na wytwórnię UNINCI, jednak, ku swojemu zaskoczeniu, nie miał prawa zatrzymać międzynarodowej dystrybucji Viridiany, która okazała się być w rękach meksykańskiego producenta.
Próba skazania filmu na niebyt przez władze frankistowskie nie wpłynęły więc na jego sukcesy na arenie międzynarodowej. Triumf Viridiany stał się jednak przyczynkiem do scysji między hiszpańskimi producentami a Alatriste, który jako dystrybutor czerpał z filmu największe zyski. Trójstronny konflikt między Meksykaninem, UNINCI i rządem Francisca Franco ciągnął się latami. Równie długo Hiszpanie musieli czekać na narodową premierę Viridiany. Choć film przez lata krążył po kinach na całym świecie, w ojczyźnie Buñuela wyświetlono go dopiero dwa lata po śmierci dyktatora. Pierwszy oficjalny pokaz odbył się w Barcelonie 9 kwietnia 1977 roku a niespełna miesiąc później w Madrycie. I tak jak Nazarin trafił na „listę watykańską” – wykaz rekomendowanych przez państwo kościelne produkcji o szczególnych walorach religijnych, tak Viridiana, okrzyknięta przez papiestwo małą bezbożną ucztą bluźnierstw, dołączyła do grona najważniejszych hiszpańskich „półkowników”.
Wykorzystane cytaty pochodzą z dwóch artykułów zamieszczonych w czasopiśmie „L’Osservatore Romano”:
nr 117 z 21 maja 1961 (s. 2) i nr 125 z 31 maja 1961 (s. 3), udostępnionych mi przez dyrekcję Archiwum „L’Osservatore Romano”.
Dominika Zielińska – Filmoznawczyni, doktor nauk o sztuce specjalizująca się w kinie hiszpańskim. Prelegentka, wykładowczyni, edukatorka, jurorka i programerka filmowa oraz prezeska fundacji „Mobilni w Kulturze”. Ekspertka w Zespole Edukatorów Filmowych. W 2019 roku wyróżniona w Ogólnopolskim Konkursie Prelegentów Filmowych. Współpracuje z festiwalami, kinami, instytucjami kultury, szkołami i uniwersytetami. Jej teksty można znaleźć m.in. w „Kwartalniku Filmowym”, „Kinie”, czasopiśmie „Ekrany” i magazynie „Maska”. Prowadzi na Facebooku stronę „Dominika Zielińska: o kinie hiszpańskim i nie tylko”.
Pełen surrealistycznych obserwacji film pozostaje jednym z najmocniejszych wyrazów niereformowalnych zakrętów natury ludzkiej (...).
Najgłośniejszy film Buñuela.
Historia Viridiany jest tak zawiła i pełna skandali, jak żadnego innego filmu Buñuela od czasów Złotego wieku.
„Viridiana” była jednym z najgłośniejszych filmów Buñuela. Szokowała widzów, wywołała skandal, zachwyty i potępienie.
Taki film jest orzeźwiający. Został stworzony przez silny, indywidualny umysł. Nie jest to kolejna przeceniona wersja pocieszających, poprawiających nastrój kłamstw.
Film jest przeznaczony dla widzów od 15 roku życia.